Ostatnio Polskę wstrząsnął dramat kilku ofiar zażywania tzw. „dopalaczy". Batalia na ten temat wrze wokół legalności ich sprzedaży, oraz złych skutków zażywania ich na ludzki organizm. Jako zwolennik szeroko rozumianej „ochrony życia", oraz człek zaniepokojony o los swoich rodaków, jestem oczywiście przeciwnikiem ich legalnej dystrybucji. Produkt ten jest sprzedawany wyłącznie jako degradująca organizm używka. Ponadto legalność sprzedaży „dopalaczy" pobudziła do działania ostatnio ospałe „lobby pro-narkotykowe", które głośno domaga się zalegalizowania sprzedaży środków prowadzących wieloetapowo do zniewolenia, a w ostateczności do śmierci. Stąd dystrybucję tego typu środków zwykło się w mojej rodzinie określać „handlem śmiercią". Zwolennicy legalizacji sprzedaży „prochów" zezwalają po cichu na samounicestwienie setek tysięcy Polaków w imię choro pojętej liberalnej koncepcji „wolności". To akt antypolski! Równie niemoralną i antynarodową postawą jest propagowanie w naszym kraju idei zapłodnienia „in-vitro", o czym dalej wspomnę. Poza głośnymi „krajowym" wątkami, inną mocno irytującą mnie kwestią, jest namawianie przez izraelskich syjonistów do zamordowania Mahmuda Ahmadineżada. Stanowisko to podpierali porównywaniem przywódcy Iranu do Adolfa Hitlera z okresu sprzed dojścia do władzy. Ten godny potępienia czyn żydowskiego polityka, podpadający pod klasyczny przykład „mowy nienawiści", w demokrato-liberalnym świecie uchodzi nie tylko za przejaw „mowy miłości", ale też i troski „o pokój na świecie". To prowadzi do wysunięcia tezy, że pokój światowy nie jest zagrożony ani ze strony Iranu, ani Rosji, ani Chin, ani żadnych „neonazistów", tylko ze strony międzynarodowej finansjery amerykańsko-żydowskiej. Owa krwiożercza klika czerpie przy tym ogromne zyski na kolejnych wojnach i rewolucjach. Niszczy przy ich okazji Stary Porządek Cywilizacyjny (oparty o Tradycję, Dziedzictwo i Ducha Narodowego) i zastępuje go „nowym ładem światowym" (ang. NWO) oparte o wywrotowe ideały rewolucyjne zrodzone w zwyrodniałej epoce oświecenia.
Pierwej omówię wątek zakazu dystrybucji „dopalaczy". Jako, że nie jestem zawodowym chemikiem, nie będę wnikał w szczegóły składu chemicznego tych środków. Z tego co się jednak orientuję „dopalacze" działają podobnie jak narkotyki, pobudzając znacznie mocniej organizm (stąd ich takowa nazwa), ale są przy tym gorsze dla zdrowia, z racji zawierania w swym składzie chemicznym różnorakich szkodliwych substancji. Jak wiemy, obecnie w Polsce sprzedaż narkotyków jest zakazana. Jednak ustawa ta miała lukę, i pozostawiała furtkę dla legalnej sprzedaży innych środków działających podobnie do narkotyków, a nie będących nimi samymi. Konieczna jest więc gruntowna reforma tej regulacji prawnej. Ustawa musi być zamieniona na prawny zakaz sprzedaży jakichkolwiek środków narkotycznych, mających szkodliwe dla ludzkiego zdrowia, samokontroli i życia skutki. Skoro sprzedaż narkotyków jest nielegalna, to logicznie zakazana powinna być też sprzedaż produktów działających podobnie do nich, i będących przy tym bardziej destrukcyjnymi dla ludzkiego organizmu. Ustawa w dzisiejszym wydaniu przypomina hipotetyczny zakaz posiadania broni palnej, przy jednoczesnej luce prawnej umożliwiającej posiadanie baterii rakietowej. Dlatego też jest potrzebna jej gruntowna reforma przedstawiona powyżej. Należy radykalnie i kategorycznie uniemożliwić antynarodowym „handlarzom śmiercią" pole dla działania. Nie może być miejsca dla degradowania społecznego, mentalnego i zdrowotnego kogokolwiek w majestacie prawa!
Drugi wątek będzie dotyczyć samych narkotyków, jednak wracać w nim będę też do związanej z nim ściśle kwestii „dopalaczy". Narkotyki wchodzą często w skład lekarstw, co z resztą nie jest żadną „wiedzą tajemną". Takie jest ich prawidłowe i naturalne zastosowanie. Problem w tym, że sprzedawane przez rzesze szarlatańskich handlarzy służą wyłącznie jako używka mającą niemalże 10 razy gorsze skutki dla zdrowia niż regularne palenie tytoniu w dużych ilościach! Tytoń sam z siebie nie ma takich silnych właściwości uzależniających, a przy odrobinie silnej woli może zaprzestać jego konsumowania w razie ewentualnego nałogu. Choroby nowotworowe wywoływane przez palenie tytoniu są często uwarunkowane genetycznie, stąd może dojść do sytuacji, że zachoruje na nią ktoś po krótkim i mało intensywnym paleniu, a nie będzie chorować ktoś inny mimo częstego i intensywnego palenia. Alkohol jest w normalnych dawkach artykułem spożywczym takim jak kawa. Tylko częste i regularnie spożywanie go może stać się nałogiem. Narkotyki natomiast uzależniają w błyskawicznym tempie, często tuż po pierwszym zażyciu. Rzucenie ich jest bardzo ciężkie i wymaga przy tym interwencji wielu osób z zewnątrz. Wpędzają człowieka w nałóg zabijający w uzależnionym wolną wolę, o którą tak głośno „walczą" liberałowie. Porównanie zakazu sprzedaży narkotyków do amerykańskiej „prohibicji" jest tutaj nie na miejscu, bowiem zakaz sprzedaży artykułu spożywczego, a zakaz „handlu śmiercią", to dwie inne sprawy. Narkotyki poza niszczeniem zdrowia i uzależnieniem, dodatkowo degradują człowieka społecznie o wiele mocniej niż tytoń czy alkohol. Uzależniony od narkotyków wieloetapowo stacza się na margines społeczeństwa, a wtedy jedyną skuteczną dla niego pomocą jest interwencja innych ludzi. Zniewolenie narkotykowe jest wieloetapowe, czyli od „narkotyków miękkich" do „narkotyków twardych". Te ostatnie w konsekwencji prowadzą do śmierci. Legalizacja tzw. „narkotyków miękkich" w praktyce oznacza akceptację dla „narkotyków twardych", bowiem to od tych pierwszych wszystko się zaczyna. Niektórych uzależnienie po pewnym czasie może nie być zaspokojone przez narkotyki, co zmusza ich do sięgania po mocniejsze środki takie jak wspomniane „dopalacze". Dlatego też Państwo Polskie, jeśli ma być dobrem dla wszystkich Polaków, musi radykalnie podjąć wszelkie kroki prawne dla całkowitego zakazu „handlu śmiercią", oraz wspierać inicjatywy i osoby pomagające uzależnionym. Jednym z takich zacnych ludzi w Polsce jest Artur Amenda prowadzący organizację uświadamiającą o szkodliwości zażywania narkotyków i pomagającą uzależnionym od nich.
Trzeci wątek, który poruszę, dotyczy zakazu stosowania metody zapłodnienia „in-vitro" (łac. „w szkle"). Z moralnego i katolickiego punktu widzenia metoda ta jest nie do przyjęcia z racji zabijania jednych niewinnych istnień ludzkich na rzecz drugich. Nie może być dopuszczalne składanie niewinnych ludzi w ofierze! Leczyć schorzenia i kalectwa można dziś wieloma innymi metodami. Wykorzystywać do tego możemy choćby mikro-technologię, nie poświęcając przy tym kogokolwiek tym bardziej, że nie wiemy ilu geniuszy możemy przez to zabić. Z narodowego punktu widzenia dochodzi tu jeszcze jedna kwestia. Osoby zrodzone metodą „in-vitro" byłby siłą rzeczy tzw. „ludźmi z próbówki". Czułby się „obywatelami drugiej kategorii", i w istocie rzeczy tak mógłby być traktowane przez resztę społeczeństwa. Jako Polacy nie możemy się zgodzić na czynienie z wielu naszych rodaków „ludźmi drugiej kategorii". Dlatego też zdecydowanie musimy powiedzieć „nie" dla zapłodnień metodą „in-vitro".
Czwarty i ostatni wątek jest związany z syjonistyczną „mową nienawiści" wymierzoną w przywódcę Iranu. Gdy Głowa Państwa dobrze włada swoim krajem, to jej obraza jest ciosem w cały Naród, który reprezentuje. Idąc za artykułem pewnego felietonisty portalu „Nacjonalista" polityk izraelskiej Unii Narodowej Arieh Eldad głosi, że „zabicie Ahmadineżada dziś byłoby tym samym, co zabicie Hitlera w 1939 roku". Używając sarkazmu można powiedzieć, że mamy tu żywy przykład „mowy miłości" izraelskiego polityka będący przeciwwagą dla tzw. „mowy nienawiści", tak powszechnej gdziekolwiek w świecie podczas odkłamywania historii, w której przemilczane są żydowskie i amerykańskie zbrodnie. Termin „miłość" i „nienawiść" talmudyści i demokrato-liberałowie bardzo przeinaczyli i zrelatywizowali. „Miłością" jest dla nich wszystko to, co leży w ich interesie, mimo częstej przy tym rozbieżności z „rzeczywistą miłością". „Nienawiścią" jest zaś dla nich jakikolwiek sprzeciw wobec ich poczynań, pomimo braku choćby kropli gniewu w głosie krytyki! Oto przykład obłudy syjonistów i amerykanistów! Opluwają i posądzają innych za to, co sami często robią. Naród Polski musi jasno i zdecydowanie sprzeciwić się syjonistyczno-globalistycznej obłudzie, wbrew panującej propagandzie i wygodzie, dla własnego dobra! Musimy powiedzieć „nie" dla prowadzonej przez ciche trójporozumienie USA-UE-Izrael kampanii nienawiści i pomówień wobec Narodu Irańskiego, jego Przywódcy, i wszystkich innych krytykujących jego złe poczynania. W naszym interesie leży sprzeciw wobec tego pazernego lobby. Najpierw wezmą się za zadeklarowanych swoich przeciwników. Potem za wszystkich tych, co nie zgodzą się z nim choćby w calu.
Sam artykuł odnośnie tego tematu jest dostępny tutaj:
To są cztery zagadnienia, na które chciałem przedstawić swoje własne stanowisko. Moje poglądy na ten temat determinowane są dobrem Polski i Polaków. Dobrem związanym nie tylko z suchą „bytnością kraju na mapie", ale przeze wszystkim z pielęgnacją swojego Dziedzictwa z którego Polska wyrasta. Dziedzictwa Narodowego, Autorytarnego i Tradycyjnie Katolickiego.
Z Narodowym Pozdrowieniem,
Piotr Marek