Okiem Narodowego-Reakcjonisty. Blog Piotra Marka.

Oficjalny blog Piotra Marka dla czytelników w Polsce i za granicą.

Wyszukiwarka

Ładowanie...

czwartek, 29 września 2011

Czy lewacy i demokraci żyją w świecie urojonym? Przypis do felietonu „Czy w Polsce mamy „rasizm”?”

          Miałem tego nie robić, ale niestety nie mogłem się powstrzymać. Jakiś jegomość na portalu „Wykop.pl” zamieścił mój wpis Czy w Polsce mamy „rasizm”? pod którym pojawiło się kilka komentarzy. Jako, że zamierzam się specjalnie logować na witrynach na których grasują niereformowalni rewolucyjnych, sporządzę krótki wpis będący odpowiedzią na najbardziej napastliwe komentarze.
         Nie wiem już całkiem, czy śmiać się, czy bać się, czy płakać, jak widzę niektóre pomysły ludzi ogłupionych rewolucyjną propagandą. Przeraża mnie jak łatwo można manipulować ludźmi, jak łatwo im wmówić wyimaginowany obraz świata w mediach, i jak łatwo ludzie ci wierzą podawanym im powszechnie informacjom. Czy w tej części świata tylko niewielu potrafi samodzielnie myśleć, kształtować własne opinie, i stawiać samodzielne tezy? Czy większość musi swoje poglądy kalkować za tym co podaje im za „fakt” telewizja, radio, prasa, w tym także ta rzekomo „katolicka” (de facto modernistyczna)?
         Mój tekst Czy w Polsce mamy „rasizm”? doczekał się kilku komentarzy które wymagają odpowiedzi. Pomijam oczywiście komentarze-prowokacje, a skupię się na tych reprezentujących lewacki bądź porewolucyjny światopogląd.
Przyjrzyjmy się więc za tym najbardziej irytującym mnie opiniom:

Użytkownik „Bozar” napisał:
Propagują bowiem obce nam wzorce „społeczeństwa otwartego”, oraz inne rewolucyjne dyrdymały jak „demokracja” czy „prawa człowieka”. Te oświeceniowe bzdury kreowane były przez libertynów i masonów, stąd w żadnej mierze nie dadzą się pogodzić z tradycją narodów ukształtowanych przez chrześcijaństwo. Albo jesteśmy katolikami, albo popieramy „prawa człowieka”, demokrację i inne zgnite owoce oświecenia [tutaj cytat z mojego tekstu, przypis P.M.]
Czyli najlepszym rozwiązaniem byłaby monarchia, totalitaryzm lub niewolnictwo? Po przeczytaniu tego paragrafu przestałem brać ten artykuł na poważnie.

Tak drogi „Bozarze” uważam, że Autorytaryzm i Monarchizm są lepszym rozwiązaniem niż demokracja. Arystoteles uważał demokrację za fatalny ustrój, gdyż był to według niego „rząd hien nad osłami”. Potwierdzają to fakty historyczne. Rzeczywista demokracja nigdzie nie istnieje, a jeśli nawet istniałaby, to „wola ludu” byłaby „utopią”, ustępującą „woli masy kosztem śmietanki”. W III RP demokracja przerodziła się dziś w dyktat 4 partii politycznych, które dążą do zmonopolizowania sobie polskiej polityki. W USA nikt spoza „demokratów” i „republikanów” nie ma siły przebicia. Tak wygląda „demokracja w praktyce”, jak obrazuje to słynny rysunek o wilkach, co przegłosowały zająca, że go zjedzą. Jako katolik wiem, że demokratyczne procedury są błędem. Podważają dogmat o tym, że „władza pochodzi od Boga”. Z kolei jako Polak wiem, że tradycyjne dla nas są rządy Autorytarne. Ojcowie Polski, Piastowie, w przeciwieństwie do ojców USA, byli Autokratami. Dopiero pojawienie się pierwiastków demokratycznych w postaci „przywilejów” (i to tylko dla elity), doprowadziło do osłabienia władzy i powolnego regresu Polski. Podczas gdy w Rosji czy Austrii umacniano władzę autokratyczną, w Polsce nikt nie miał władzy zdecydowanie i rozsądnie pokierować państwem bez ryzyka buntu najbogatszej warstwy arystokracji, korumpującej uboższą szlachtę. Jak to się skończyło w połączeniu z asymilacją pewnej mniejszości, patrz „Rozbiory Polski”…

Niejaki „Farrahan” pojechał jeszcze dalej:
Jestem przeciwnikiem nadmiernej politycznej poprawności, ale ten autor odpłynął. Artykuł w skrócie: nie ma w Polsce rasizmu, jesteśmy tolerancyjni, ale wszystkim problemom winni są żydzi, murzyni, ateiści, masoni i sataniści. 
Albo jesteśmy katolikami, albo popieramy „prawa człowieka”, demokrację i inne zgnite owoce oświecenia. 
Nie, nie jesteśmy katolikami. W Polsce jest tylko 90% (zarejestrowanych, czyli ochrzczonych) katolików. Z tego w mszach co niedzielę bierze udział 40% katolików (więc tylko tyle na poważnie bierze swoją wiarę), czyli 36% całego społeczeństwa. Dużo?
[…]
Propagują bowiem obce nam wzorce „społeczeństwa otwartego”
W czasach, kiedy Polska była potęgą, panowała tutaj największa tolerancja. Kiedy inne kraje wyrzucały żydów, my robiliśmy z nimi interesy.

Przepraszam bardzo, ale to drogi Komentator „odpłynął”. W swoim tekście nigdzie nie sugerowałem, że „jesteśmy tolerancyjni”. Tolerowanie czegoś co jest złe, także jest złem. „Społeczeństwo otwarte” i „multikulturalizm” to owoce lewackich rewolucji, a więc propagowanie tego jest działaniem na szkodę zarówno naszego dziedzictwa narodowego, jak i katolickiego. Również nigdzie w swoim tekście nie sugerowałem bezpodstawnej winy wobec: Żydów, masonów i satanistów za to, że są ludźmi, ale zaznaczyłem, że Polacy są im przeciwni za propagowanie rewolucjonizmu oraz nieszanowanie naszych tradycji zarówno narodowych, jak i katolickich. O ateistach w ogóle nie było tutaj mowy, więc to zwykłe pomówienie. Mam kilku znajomych ateistów i znam ich szacunek dla naszych tradycji. Komentatorze twierdzisz, że jesteśmy katolickim społeczeństwem (według twoich danych) w 40%. Ale to jest zawsze wiele milionów ludzi. Libertyni i oświeceniowcy zgromadzonych w odnośnych stowarzyszeniach nie liczą więcej niż kilka tysięcy. Zatem dlaczego mają te kilka tysięcy decydować o dominującym światopoglądzie w państwie, w którym nie stanowią nawet promila mieszkańców? Społeczeństwo otwarte jest typowym owocem oświecenia. Owocem okresu, który przyczynił się do upadku naszej Cywilizacji. Rzeczpospolita szlachecka natomiast nie przyjmowała z otwartymi ramionami kogo popadnie. Przybysze mieli obowiązek odbycia służby wojskowej. „Tolerancja” w I RP była więc pojęta znacznie węziej niż dziś w ramach „państwa otwartego”. Ośmielam się przypomnieć, że ideologia „Sarmatyzmu” głosiła „ksenofobię”, którą tak namiętnie zwalczają różni „antyfaszyści” dziwnym trafem odwołujący się do… Rzeczpospolitej Szlacheckiej. O tolerancji dla homoseksualistów nie było mowy, natomiast religia katolicka wyraźnie była faworyzowana. Była to „tolerancja jak na standardy baroku”, a nie rozumiana w kategorii „dzisiejszej”. Czasy gdy Polska była rzeczywistą potęgą skończyły się wraz z Piastami. Potem kraj nasz był coraz większym „kolosem na glinianych nogach”. To właśnie przybycie obcych rodów przyczyniło się do pojawienia się elementów „otwarcia”, więc rację mam w tym, że nie jest to dla nas rodzimy zwyczaj. Ponadto I RP nie była państwem korzystnym dla całego narodu, ale państwem mafijnym, dla uprzywilejowanej wąskiej mniejszości szlacheckiej i kupców żydowskich. Z tych „swobód” korzystali de facto magnaci, którzy korumpowali uboższą szlachtę, co blokowało możliwości decyzyjne króla i upośledzało państwo. Jeżeli taki twór naszywasz „potęgą” to wolne żarty. A co do samych Żydów. Wszystko ciekawie opisał w swoim felietonie „Elita Żydowska przeciwko Polsce” prof. Iwo Cyprian Pogonowski. Proponuję zapoznać się z jego treścią. Wiele na ten temat pisali również tacy działacze jak: Stanisław Staszic, Roman Dmowski, Tadeusz Gluziński, Jędrzej Giertych czy Władysław Studnicki. Naświetlę w skrócie zawarte tam fakty historyczne: Żydzi (trudniący się głównie handlem i drobnymi usługami) robili „biznesy”, ale drogi kolego jednostronne, bowiem  kiedy przychodziło do obrony Polski, „brali nogi za pas”. Inne mniejszości takie jak Niemcy, Szkoci czy Tatarzy najęci na żołdzie polskim wywiązywali się ze służby na rzecz państwa. Tak więc jakie były korzyści ze społeczności migającej się od obrony terytorium państwa? Żadne. Kiedy cofnięto przywileje lobby żydowskiego, w odwecie bez podziękowania za gościnę, wywieźli polskie złoto do Prus, i tam stworzyli lobby antypolskie, które nakłoniło króla-masona Fryderyka II „Wielkiego” (dziwnie w historii tytułem „Wielki” tytułuje się władców bądź związanych z masonerią, bądź przyjaznym lobby żydowskiemu) do dokonania rozbiorów Polski. Następnie podczas zaborów na współ z rodzimymi rewolucyjnymi „idiotami-romantykami” byli podżegaczami do rewolucji (zwanych propagandowo „powstaniami”) pogrążających Polskę w coraz większej niewoli, i prowadzących do coraz silniejszego antypolskiego kursu zaborców, w którym także brali udział. Dodatkowo „powstania” ratowały sytuację rewolucji we Francji i Włoszech, ale to oddzielny temat. Stąd wziął się tzw. „polski antysemityzm”, a nie z powietrza. To co przedstawiłeś jako „argument” nie ma pokrycia w faktach ani podręcznikowych, ani kronikarskich. W podobnym tonie o asymilacji tej mniejszości wypowiadali się politycy rosyjscy, niemieccy, francuscy a nawet amerykańscy, i jakoś wtedy nie wybuchły w tych krajach szczególnie krwawe czystki etniczne wobec niej… Na koniec polemiki powiem Komentatorowi tak: Jesteś wyjątkowym zwolennikiem politycznej poprawności, bowiem oburzenie twoje budzi wpis który ani nie kogo nie uraża, ani nie namawia do przemocy, tylko przedstawia indywidualne stanowisko danego człowieka w oparciu o posiadane przezeń informacje.

„Mnik1” pisze: „Czy w Polsce mamy „rasizm”?  […] Wpisz w wykopowej wyszukiwarce "Cygan" i sam się przekonaj.”

A czy „wykopowa wyszukiwarka” to jakaś wyrocznia? A może to po prostu zwykłe prowokacje aby stworzyć sztuczne odczucie, że w Polsce jest „rasizm”?! Nie zastanowiłeś się drogi Komentatorze nad tym? Drogi Komentatorze, w Polsce nie ma niechęci na tle rasowym bądź narodowościowym. W Polsce jest sprzeciw wobec tych, co szkodzą polskiemu interesowi narodowemu albo niszczą nasze narodowe lub religijne dziedzictwo. Jest poparcie dla koncepcji Państwa Narodowego, gdyż jest ona dla nas naturalna, jak dla innych narodów Średniowiecznej Europy. Multikulturalizm niech sobie siedzi w USA, Kanadzie czy Australii. Tamte kraje powstały jako „imigracyjne”, więc sobie niech takie pozostaną. Tutaj natomiast geneza powstania państw zgoła była inna, i wiązała się ze chrztem tutejszych plemion łączących się w narody.

         Tak więc czas na konkluzję skierowaną do lewaków, rewolucjonistów oraz wszelkiej maści pochłaniaczy medialnej propagandy. Zejdźcie nieszczęśni na ziemię, i przestańcie żyć w urojonym świecie. To wy totalnie oderwaliście się od świata rzeczywistego, i co gorsza postrzegacie jako „odpłynięcie” życie w zgodzie z faktami. Na razie totalnie odlecieliście w kosmos, i do ziemi macie miliony lat świetlnych. Dajcie się wrócić na właściwy kurs.

Pozdrawiam,
PM