Piotr Marek Blog

Oficjalny blog Piotra Marka dla czytelników w Polsce i za granicą.

Wyszukiwarka

Ładowanie...

środa, 14 grudnia 2011

Odlot „Prokuratora generalnego” i MCK

         Słowo „odlot”, odnoszące się do ostatnich pomysłów „Prokuratora generalnego” oraz Rady Delegatów 31 Międzynarodowej Konferencji Czerwonego Krzyża, jest nad wyraz delikatne. To coś więcej niż zwykły „odlot”, gdyż nawet w moim bogatym zasobie językowym nie potrafię znaleźć określenia na to, co widziały moje oczy. Nawet nie potrafię sobie uzmysłowić, że ludzie zdrowi psychicznie mogą wpaść na taki pomysł, i publicznie ogłosić go jako propozycję do regulacji prawnej. Zawsze wydawało mi się, że albo głupi albo odurzeni mogą publicznie zaproponować coś takiego. A tu niespodzianka! Osoby stojące na czele „polskiego prawa” i „międzynarodowego prawa humanitarnego” wydają postulaty, które do tej pory wydawały mi się wymysłami szaleńców…

Artykuły tematyczne znajdują się na stronie „Gajowego Maruchy”. Podam dla chcących zgłębić temat linki:

„600 milionów amatorów gier komputerowych może się stać zbrodniarzami wojennymi”:

„Los karpi w rękach prokuratorów”:

         Według delegatów MCK gracze, którzy grają w gry symulujące wojny i zabijanie mogą naruszać „Międzynarodowe Prawo Humanitaryzmu”. Zdaniem pewnego profesorka, gry mogą być wykorzystywane przy rzeczywistych konfliktach zbrojnych. Domagają się regulacji prawnej, umożliwiającej rządzącym państwami na kontrolowanie treści zawartych w grach komputerowych. Delegaci sugerują nie tyle zakładanie spraw kryminalnych za wirtualne morderstwa, ale zasugerowanie graczom, że wykonywane przez nich symulacje winny uwzględniać międzynarodowe konwencje humanitarne. Innymi słowy, delegaci (na razie) nie chcą karać ludzi za przestępstwa których w rzeczywistości nie popełnili, ale wymagać żeby w grach kierowali się ich wytycznymi prawnymi. Ciekawe co będzie następnym posunięciem rady MCK? Czy będą to restrykcje wobec dzieci za to, że bawiły się w wojnę, czy chociażby w zwykłych „policjantów i złodziei”, z pominięciem ich konwencji! Tego nie jestem w stanie odpowiedzieć, bo nie rozumuję jak szaleniec, jeno człowiek zrównoważony psychicznie. Zatroskana o treści gier komputerowych rada delegatów nie zajmie się jednak osądzeniem prawdziwych podżegaczy i przestępców wojennych piastujących wysokie urzędy w USA, UE oraz Izraelu. Rzeczywiści zbrodniarze wojenni po dziś dzień wypowiadają się jako „autorytety” w amerykańskich i europejskich stacjach telewizyjnych, i jakoś nikt z MCK nie podnosi na to krzyku.
         Świat wirtualny jak sama nazwa wskazuje nie istnieje. Wszystko co się tam dzieje, znika wraz z wyłączeniem odbiornika go transmitującego. Świat wirtualny jest nie tylko w fikcyjnej grze komputerowej, ale także i w fabularnej książce czy filmie. Dlaczego więc jedynie gracze mają przestrzegać konwencji? Gdybyśmy stopniowo wcielali wszędzie pomysły proponowane przez tych członków MCK, z czasem doczekalibyśmy się żądań aresztowania autorów książek i twórców filmowych za tworzenie sztuki zawierającej treści godzące w międzynarodowe konwencje. Będąc konsekwentny należałoby aresztować aktorów grających postaci zabijające innych, oraz obowiązkowo okrzyknąć pisarzy bądź reżyserów „zbrodniarzami przeciwko ludzkości”. Paranoja i wyraz choroby psychicznej mości państwo! Zajmijcie się ściganiem prawdziwego ludobójstwa, a nie oczernianiem osób które nikogo nie zabiły. Jeśli jednak macie zamiar się wydurniać za łożone na was pieniądze, to proponuję zrezygnować z działalności i przekazać stanowisko ludziom kompetentnym. Normalni ludzie wiedzą, że świat gry komputerowej tak naprawdę nie istnieje. Jest czystą fikcją która nie ma odniesienia w rzeczywistości. Jeśli  ktoś jednak uważa inaczej, to proponuję mu udać się na leczenia psychiatryczne...
         Znani w historii ludobójcy z okresów starodawnych czy przywódcy rewolucji swoje zbrodnicze zapędy realizowali w czasach w których nawet nikt nie znał pojęcia komputera. Zbrodniarze hitlerowscy i radzieccy pod terminem komputer rozumieli wielką „stalową szafę” pochłaniającą tony papieru. Jednak o czymś takim jak „gra komputerowa” nawet nie potrafili sobie pomyśleć. Mimo to zabili miliony prawdziwych ludzi, w przeciwieństwie do fanów gier FPS, którzy w dużej większości nie mają nikogo na sumieniu. Zapewne nigdy nikogo nawet nie zabiją nawet przypadkowo, o ile nie zostaną wcieleni do wojska,  i wysłani na misję wprowadzania demokracji  tam gdzie jej jeszcze nie ma, i nie powinno być. Swoją drogą za pomysłem wdrażania „konwencji humanitarnych” do gier stoi zapewne nowo powstała „sekcja celebrytek” w Czerwonym Krzyżu. Jej trzon stanowi grupa dziewczynek urodzonych w latach 80-tych XX wieku, która dawno zapomniała o problemach normalnych ludzi, i próbuje realizować swoje „wyobrażenie o humanitarnym świecie” poprzez działalność MCK, i tego typu pomysły. Smaczku całej sprawie dodaje fakt, że większość z nich głosuje regularnie na partię popierającą mordowanie nienarodzonych dzieci. Prawdziwi mordercy są dla nich „zworami do naśladowania”, a „zbrodniarzami” ludzie grający w gry! Częstym powodem sięgania po brutalne, często wojenne gry komputerowe jest chęć upuszczenia swoim emocjom. Wiem to ze swojego przykładu. Kiedy nerwy sięgają zenitu, zamiast uciekać się do prawdziwej przemocy, swoje emocje wyładowujemy poprzez wirtualną przemoc bądź pospolite bicie poduszek. Jednak humanitaryści chcą pozbawić ludzi możliwości bezgranicznego wyładowania emocji bez krzywdzenia nikogo kto żyje. A człowiek nie maszyna, i emocje swoje ma. Bez możliwości wirtualnego wyładowania swoich nerwów,  ludzie zaczną uciekać się do prawdziwej przemocy. Jednak dalej głupcy będą się zachodzić w głowę co jest tego przyczyną, kiedy nie będzie można obwinić ich znienawidzonych gier komputerowych. A to nic innego, jak niedoskonała ludzka natura… Czy zatem humanitaryści żyją w realnym świecie? Czy bądź co bądź szlachetna idea została przejęta przez zwyczajnych dziwaków (i to z profesorskimi niekiedy tytułami), kierujących się urojonymi przemyśleniami zrodzonymi w ich nawiedzonych głowach?
         Teraz słów kilka o najnowszym gorącym pomyśle Prokuratora Generalnego Andrzeja Seremeta. Według niego świąteczne przyrządzanie karpia w tradycyjnym wydaniu jest niedopuszczalne. Rozwiązaniem problemu „niehumanitarnego traktowania karpi” ma być w jego zamyśle wytyczna, która głosi, że „uśmiercania zwierząt mogą dokonywać osoby, które ukończyły 18 rok życia, posiadają wykształcenie co najmniej zasadnicze zawodowe oraz odbyły wymagane prawem szkolenie”. Czyli w świetle tej regulacji grupa rozbitków, która składa się jedynie z osób niepełnoletnich, mająca w posiadaniu ryby ma umierać z głodu, gdyż zgodnie z prawem nie może dokonać zabicia i przyrządzenia zwierząt! Ciężko jest mi naprawdę skomentować tę głupotę. Normalni prokuratorzy patrzą na ten pomysł z niedowierzaniem. Czekam z niecierpliwością na prawną wytyczną Prokuratora Generalnego o wymogu posiadania co najmniej średniego wykształcenia i pełnoletniości  do krojenia szynki oraz zbierania jajek od kur z kurnika! Proponuję także specjalne szkolenia w tym zakresie, kończące się egzaminem i uzyskaniem dyplomu… Głupota, głupota i jeszcze raz głupota. Postulat ten nie uzyskał sympatii pośród wielu prokuratorów. Poklask natomiast posiadł od „zielonych” słynących z ekoszantaży i pozywania państwa za próbę zlokalizowania pierwszej polskiej elektrowni atomowej przez co tracimy rocznie kilkanaście milionów złotych i mamy zastój w rozwoju polskiej elektroenergetyki.
         Ciężko jest szczerze racjonalnie skomentować te irracjonalne pomysły. Nie wiem jak człowiek przy zdrowych zmysłach może w ogóle wpadać na coś takiego? Ja nie wiem czy świat już całkiem oszalał, i jak dalej będzie brnął w tę głupotę.  Wysuwane są pomysły zrównujące świat realny z wirtualnym, oraz wymagające odpowiednich koncesji i wykształcenia do przyrządzania potraw z upolowanej zwierzyny. Co dalej? Kiedy wreszcie zapanuje „normalność”? Nie mówię o „sprawiedliwości”, ale zwyczajnej „normalności”…

Z narodowym pozdrowieniem,
PM