Piotr Marek Blog

Archiwalny blog Piotra Marka zawierający wpisy sprzed kilku po powrocie do działalności.

Wyszukiwarka

poniedziałek, 11 maja 2026

Dzielnica „Za Cukrownią” ma być przerobiona na „Centrum”!!!

 Dzielnica Za Cukrownią ma być przerobiona na Centrum”!!!

Nazwy dzielnicy największych miast Polski i Europy nawiązują do historii ich okolic. Tradycja ta wynika z kilkunastu wieków historii krajów Europy. Amerykanin tego nie zrozumie. Miasto z Polski, Niemiec czy Francji, powstawało inaczej niż w Stanach Zjednoczonych Ameryki. U nas coś zostawało „miastem” na mocy nadania „praw miejskich”. Kiedyś nadawał je monarcha, a w dzisiejszych republikach odpowiednie władze. Lublin istnieje od czasów neolitycznych. Występował w kronikach starożytnych. Miastem stał się na mocy dekretu Władysława Łokietka. Istnieje znacznie dłużej, niż jest miastem. W USA było tak, że mieliśmy pole i bagno, a potem przyszło sobie kilku pionierów, postawiło bank, salon i zbór protestancki, i tak oto powstało „miasto”. Nie ma nic, a tu nagle jest miasto. W Polsce takie coś to zwykła „miejscowość”, a bo na „miasto” trzeba sobie zapracować.

Miasta składają się z dzielnic. Zazwyczaj te, ze średniowiecznym rodowodem, mają „Stare Miasto” i „Śródmieście”, a te „nowsze” tylko to drugie. Pozostałe dzielnice nawiązują do historii ich okolic. Lubelski „Wrotków”, „Helenów”, „Sławin” czy „Tatary”, nie nazwano sobie „ot tak”. Tam po prostu były kiedyś albo dobra ziemskie, o takiej a nie innej nazwie, albo osiedlali się tacy a nie inni ludzie. Obecne dzielnice dawniej były posiadłościami okalającymi dawne miasto „historyczne”, które dziś stanowią rzeczone „Stare Miasto” (średniowieczne) i „Śródmieście” (nieco późniejsze). Dzielnica „Za Cukrownią” nazwę wzięła historycznie od tego, że była na niej słynna cukrownia, która była jednym z głównych filarów rozwoju gospodarczego Lublina. Tak samo „Tatary” była kiedyś zamieszkiwana przez Tatarów. To, że teraz ich nie ma,  nie oznacza, że mamy dzielnicę nazwać inaczej.  Nikt nie wpadł na „szalony pomysł”, aby „Tatary” przemianować na „Ośrodka Jazdy” (bo tam jest WORD), albo „Prywatyzacji Energetyki” (bo tam jest elektrociepłownia MEGATEM, pierwsza sprywatyzowana instytucja tego typu). Nazwa „Za Cukrownią” powinna zostać nienaruszona. Decydenci miejscy wymyślili sobie, że zmienią 13 maja 2026 r. jej nazwę na „Centrum”. Nazywanie tej dzielnicy „Centrum” jest po pierwsze irracjonalne, bo będzie wprowadzać w błąd. Dzielnica jest definitywnie na południe od centrum miasta. Po drugie, historyczne „centrum” to Archikatedra Lubelska i Zamek Lubelski. To jest miasto mające ten status kilkaset lat, a sama miejscowość ma rodowód neolityczny. Jest historią i tradycją, a nie kaprysem centrolewicowych radnych czy urzędników. Traktowanie w taki sposób wielowiekowego Lublina jest poniżeniem tego miasta na arenie europejskiej i światowej. Żyjemy w Polsce, nie USA, więc nie ma tu „wolnej amerykanki”. Nazwa musi pozostać taka sama. Ewentualnie zmienić nazwę na „Dworcowa”, z uwagi na obecność obiektów na załączonych poniżej obrazkach. A najlepsza metoda  „nazwania jej na nowo”, znajduje się w księgach majątków ziemskich – powrót do oryginalnej nazwy rodowej.




Pozdrawiam!

Piotr Marek