Dzielnica „Za Cukrownią” ma być przerobiona na „Centrum”!!!
Nazwy dzielnicy największych miast Polski i Europy nawiązują
do historii ich okolic. Tradycja ta wynika z kilkunastu wieków historii krajów
Europy. Amerykanin tego nie zrozumie. Miasto
z Polski, Niemiec czy Francji, powstawało inaczej niż w Stanach Zjednoczonych
Ameryki. U nas coś zostawało „miastem”
na mocy nadania „praw miejskich”. Kiedyś nadawał je monarcha, a w dzisiejszych
republikach odpowiednie władze. Lublin istnieje od czasów neolitycznych.
Występował w kronikach starożytnych. Miastem stał się na mocy dekretu
Władysława Łokietka. Istnieje znacznie dłużej, niż jest miastem. W USA było tak,
że mieliśmy pole i bagno, a potem przyszło sobie kilku pionierów, postawiło
bank, salon i zbór protestancki, i tak oto powstało „miasto”. Nie ma nic, a tu
nagle jest miasto. W Polsce takie coś to zwykła „miejscowość”, a bo na „miasto”
trzeba sobie zapracować.
Miasta składają
się z dzielnic. Zazwyczaj te, ze średniowiecznym rodowodem, mają „Stare Miasto”
i „Śródmieście”, a te „nowsze” tylko to drugie. Pozostałe dzielnice nawiązują
do historii ich okolic. Lubelski „Wrotków”,
„Helenów”, „Sławin” czy „Tatary”, nie nazwano sobie „ot tak”. Tam po prostu
były kiedyś albo dobra ziemskie, o takiej a nie innej nazwie, albo osiedlali
się tacy a nie inni ludzie. Obecne dzielnice dawniej były posiadłościami
okalającymi dawne miasto „historyczne”, które dziś stanowią rzeczone „Stare
Miasto” (średniowieczne) i „Śródmieście” (nieco późniejsze). Dzielnica „Za Cukrownią” nazwę wzięła
historycznie od tego, że była na niej słynna cukrownia, która była jednym z
głównych filarów rozwoju gospodarczego Lublina. Tak samo „Tatary” była
kiedyś zamieszkiwana przez Tatarów. To, że teraz ich nie ma, nie oznacza, że mamy dzielnicę nazwać inaczej.
Nikt nie wpadł na „szalony pomysł”, aby „Tatary”
przemianować na „Ośrodka Jazdy” (bo tam jest WORD), albo „Prywatyzacji Energetyki”
(bo tam jest elektrociepłownia MEGATEM, pierwsza sprywatyzowana instytucja tego
typu). Nazwa „Za
Cukrownią” powinna zostać nienaruszona. Decydenci miejscy wymyślili
sobie, że zmienią 13 maja 2026 r. jej nazwę na „Centrum”. Nazywanie tej dzielnicy „Centrum” jest po pierwsze irracjonalne, bo
będzie wprowadzać w błąd. Dzielnica jest definitywnie na południe od
centrum miasta. Po drugie, historyczne „centrum”
to Archikatedra Lubelska i Zamek Lubelski. To jest miasto mające ten status
kilkaset lat, a sama miejscowość ma rodowód neolityczny. Jest historią i
tradycją, a nie kaprysem centrolewicowych radnych czy urzędników. Traktowanie w
taki sposób wielowiekowego Lublina jest poniżeniem tego miasta na arenie
europejskiej i światowej. Żyjemy w Polsce, nie USA, więc nie ma tu „wolnej
amerykanki”. Nazwa musi pozostać taka sama. Ewentualnie zmienić nazwę na „Dworcowa”, z uwagi na obecność obiektów
na załączonych poniżej obrazkach. A najlepsza metoda „nazwania jej na nowo”, znajduje się w
księgach majątków ziemskich – powrót do oryginalnej nazwy rodowej.
Pozdrawiam!




